poniedziałek, 8 września 2014

Choroba




 Kiedy porzuciliśmy nasze jaskinie wiejące chłodem i zapachem kamienia. 
Nasze narzędzia zaczęły wydawać się zbyt proste, możliwe że stało się tak od nieustającego patrzenia w słońce. Wszyscy to robili, głowy skierowane ku górze, i ciągły szept, że coś się zmienia, przekształca. Ewolucja nas uzależniła. Uciskają krawaty, dusimy się własnym powietrzem,  nuży widok kolejki, tylko tępy wzrok skierowany w plecy osoby która stoi przed nami, i ból dłoni która ściska  porcje kolejnych nowości.


czwartek, 4 września 2014

Termin ważności.




  Zaczyna się dla każdego w różnych miejscach. Współrzędne GPS nic nie wskażą. Kończy się różnie, wystarczy spojrzeć na mapę. Często oglądam je z góry w Internecie na psującym się  laptopie. Widzę jak rośnie. Wczoraj jeszcze nic nie było, rok temu nic mi nie groziło. Każdy koniec przedłuża dramat.

wtorek, 2 września 2014

"Śred­nie dni prze­mijają."



 Nic nie jest trwałe, książki znikają z półek, sąsiedzi wsiedli w samochód. Nie ma Ich już tydzień, wydaje mi się że słyszę jak kurz w ich mieszkaniu przesuwa się po półkach, wypełnia je jak ludzie pusty tramwaj w godzinach szczytu komunikacyjnego.

sobota, 23 sierpnia 2014

Pielęgnowanie samotności.




 Nigdy się nie spotkaliśmy, nigdy żadne z nas nie poznało drugiego. Zimny dotyk w autobusie, przydeptana sznurówka. To samo obojętne spojrzenie Pani znad kasy. Coś nas jednak łączy.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Long Way From Home



Chwila nieuwagi, mleko się rozlewa. Już nie ma Cię w tym pokoju, pozostała szeleszcząca firanka i mróz wpełzający po parapecie do środka.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Już po.






  Z punktu A do punktu B, może najwyższa pora zamknąć alfabet?  Być w trakcie, choć na chwilę, poczuć to, zmieniające się widoki i posłania w łóżkach.  Tyle mi wystarczy.

Obserwatorzy